BEZROBOCIE, REPRESJE I PRZEŚLADOWANIA - TO WSZYSTKO CO MAJĄ NAM DO ZAOFEROWANIA.
8.11 (wtorek) o godzinie 15 na placu Grunwaldzkim w Szczecinie odbędzie się pikieta przeciwko represją.
Państwo coraz bardziej zaostrza swą politykę wobec społeczeństwa, działaczy społecznych. Coraz więcej
osób jest w konflikcie z instytucjami legalnej przemocy.
Może nas bulwersować fakt, że nawet gdy wszystko dzieje się zgodnie z prawem, policja interweniuje brutalnie i prawo
wykorzystuje jak się jej podoba. Jednak prawo to zostało nam dane i tak samo może zostać odebrane. Policja i prawo służyć
mają interesom konkretnych grup, a nie całego społeczeństwa. Ludzie, którzy domagają się sprawiedliwości wbrew prawu,
są przez państwową sprawiedliwość karani, traktowani jak kryminaliści. A nawet gdy prawo uderza w niesprawiedliwość
obecnego systemu, to nie zmienia się systemu, a jedynie modyfikuje prawo.
Nie domagamy się, by państwo działające w interesie uprzywilejowanych mniej nas pałowało. Mniej nas więziło, mniej gnębiło.
Represje te są wpisane w jego naturę, w naturę hierarchicznego społeczeństwa, gdzie interes materialny jest ważniejszy
od innego człowieka. Zwracamy się do Was, informujemy co się dzieje. Wam mówimy, nie będzie sprawiedliwości i wolności,
póki państwo będzie istniało. Pokazujemy też dziś, że nasi towarzysze i towarzyszki nie są sami, że nie zostawiamy ludzi,
którzy walczą, ale pamiętamy o nich i będziemy starali się im pomóc, tak samo legalnie jak nielegalnie. Gdyż rozróżnienie
to jest czysto polityczne i ma jedynie tworzyć kolejnych więźniów politycznych. Solidarność nasza bronią.
Oświadczenie FA
W opublikowanym 21 grudnia 2004 roku raporcie Federacji Anarchistycznej s. Poznań i Anarchistycznego Czarnego Krzyża
zwrócono uwagę na fakt, iż od kilku lat działania różnych grup politycznych i społecznych, które otwarcie protestują
przeciwko prowadzonej w Polsce polityce, są poddawane coraz większym restrykcjom, do czego wykorzystuje się policję i
aparat sądowniczy Zjawisko to ma charakter nie incydentalny, ale masowy. Przez ostatnie 3-4 lata przed sądem postawiono
setki działaczy ruchu anarchistycznego i antywojennego, radykalnej lewicy, związkowych i ekologicznych. Wyraźnie daje się
zaobserwować nie tylko większą ilość spraw politycznych , ale ferowanie przez sądy coraz wyższych wyroków. Na dzień
dzisiejszych liczba prowadzonych postępowań policyjnych, prokuratorskich i sądowniczych nie jest znana; możemy jednak
wymienić następujące przypadki:
1) Kilkanaście osób obwinionych w związku z demonstracją przeciwko wojnie w Czeczenii na poznańskiej Ławicy
(port lotniczy) w 2004 roku odpowiada obecnie przed sądem grodzkim w Poznaniu.
2) Od 6 do kilkudziesięciu osób obwinionych i oskarżonych w związku z demonstracją przeciwko wizycie Władimira Putina
w Krakowie w styczniu 2005 roku odpowiada przed sądem w Krakowie.
3) Jedna osoba oskarżona w związku z organizacją tzw. masy krytycznej (demonstracji rowerowej) w Poznaniu odpowiada
przed sądem w Poznaniu.
4) Jedna osoba skazana w związku z udziałem w demonstracji Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w Warszawie
w 2000 roku została skazana we wrześniu 2005 roku na karę grzywny z zamianą na areszt.
5) 11 osób jest oskarżonych w związku z demonstracją, która odbyła się w Warszawie dnia 16 maja 2005 roku
(III Szczytem Rady Europy).
Według naszych szacunków we wszystkich tych sprawach łącznie poddanych
represyjnym działaniom policji (na poziomie minimum zatrzymania) było ok. 80 osób.
Bliżej nie znana jest liczba procesów toczonych przeciwko uczestnikom protestów pracowniczych. Na przykład w 2002 roku
22 października po demonstracji pracowników przemysłu stoczniowego zatrzymano w sumie 20 osób z tego 11 postawiono zarzuty.
Po protestach w Ożarowie między 27-30 listopada 2002 roku doszło do konfrontacji, a policja postawiła zarzuty nie mniej
niż 20 osobom, a być może nawet 70.
Powodem represyjności państwa jest przede wszystkim wzrost konfliktów społecznych (np. liczba manifestacji, wg statystyk
policyjnych, wzrosła z 315 w 2001 roku do 2054 w 2003 i 1476 w 2004 roku), na które władza reaguje, ewidentnie nie radząc
sobie z ich przyczynami, próbą ograniczania swobody zgromadzeń i wolności wypowiedzi. Odbywa się to na dwóch płaszczyznach.
Po pierwsze podejmowane są działania mające w skali masowej ograniczyć swobodę demonstracji poprzez zastosowanie procedur
formalno-prawnych. Mieliśmy w ostatnich czasach wiele tego przykładów, wymieńmy w tym miejscu kilka z nich:
1) 11 zakazów demonstracji wydanych przez prezydenta Poznania działaczom Komitetu Wolny Kaukaz protrotestującym przeciwko
wojnie w Czeczenii. Za każdym razem kiedy mimo nielegalnego zakazu działacze KWK demonstrowali, byli oni poddawani
represjom policyjnym i sądowym. 30 września 2004 roku Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że prezydent Poznania nie miał
prawa wydawać decyzji zakazujących demonstracji. Sąd powołał się w tym względzie na art.57 Konstytucji RP zgodnie, z
którym każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. NSA w uzasadnieniu wyroku
podkreślił, że w konstytucji wprowadzono instytucję wolności zgromadzeń, a nie jedynie prawa do organizowania zgromadzeń.
2) Na początku 2004 roku sejm próbował wprowadzić nowelizację ustawy o zgromadzeniach, w której chciano umieścić przepisy
zakazujące udziału w demonstracji osobom, których wygląd uniemożliwia ich identyfikację, oraz stanowiące, że za szkody
wyrządzone przez uczestnika zgromadzenia podczas jego przebiegu lub bezpośrednio po nim odpowiada solidarnie organizator
ze sprawcą. Na pozór mówiono o zapewnieniu bezpieczeństwa, w istocie chciano obostrzyć prawa do demonstrowania własnych
przekonań. Nowelizacja miała wejść w życie przed zaplanowaną w Warszawie manifestacją przeciwko Europejskiemu Forum
Ekonomicznemu. Trybunał konstytucyjny uznał ją za niezgodną z Konstytucją.
3) Władze lokalne, głównie z inspiracji polityków Prawa i Sprawiedliwości oraz Ligi Polskich Rodziny, wielokrotnie w
Poznaniu, Warszawie i Krakowie starały się administracyjnie ograniczyć prawo do demonstracji w przypadku tzw. Parad
Równości . Najbardziej jaskrawy przypadek miał miejsce w Warszawie, gdzie Lech Kaczyński wydał zakaz demonstracji.
Ostatecznie 11 czerwca 2005 roku 3 tys. osób wbrew zakazowi prezydenta miasta, przemaszerowało ulicami Warszawy
stosując zasadę obywatelskiego nieposłuszeństwa.
4) Aparat policyjny stosuje na szeroką skale, pod pozorem działań prewencyjnych, inwigilację i zastraszanie działaczy.
Najbardziej znany tego przypadek miał miejsce na początku 2004 roku tuż przez zapowiadaną demonstracją alterglobalistyczną
przeciwko Europejskiemu Forum Ekonomicznemu. W ramach akcji pod kryptonimem Szczyt policja nachodziła w domach i pracy
dziesiątki aktywistów ruchu, stosowała presje i prowokację mające na celu zastraszenie i zniechęcenie do udziału w
legalnej demonstracji. 29 kwietnia 2004 nadużywając swoich praw policja zatrzymywała autobusy wiozące działaczy m.in.
z Poznania i Ełku; służby graniczne nie wpuściły na teren Polski autobusu z działaczami z Węgier.
Po drugie podejmowane są działania ograniczające swobodę zgromadzeń i wolności wypowiedzi w przypadkach indywidualnych i
konkretnych sprawach. Właśnie w tym kontekście najczęściej dochodzi do różnego typu prowokacji i nadużyć ze strony policji
i wymiaru sprawiedliwości, których nie można inaczej traktować niż jako formę pozaprawnego narzucenia ograniczeń swobody
zgromadzeń (np. poprzez zastosowanie restrykcji zniechęcających do udziału w demonstracji). W tym kontekście największy
sprzeciw budzą praktyki brutalnych interwencji policji (zastosowanie przemocy), obliczonych na sprowokowanie protestujących
i tym sposobem wykreowanie sytuacji umożliwiającej oskarżenie ich przed sądami. Powszechnym jest, że policja (często
bezzasadnie) oskarża protestujących o agresywność czy napaść, a sądy dają wiarę policji przyjmując zasadę, że zeznania
policjantów są bardziej wiarygodne od zeznań obwinionego (oskarżonego), ponieważ funkcjonariusze nie mają jakoby powodów
(interesu) fałszywie świadczyć przed sądem. Oczywiście zasada szczególnej wiarygodności zeznań policyjnych uznawana w
polskiej praktyce sądowej, pozbawiona jest uzasadnienia psychologicznego i socjologicznego. Mówiąc wprost: istnieją
liczne przypadki, kiedy policjant kłamanie przed sądem, bowiem leży to w jego interesie zawodowym. Takie postępowanie
funkcjonariuszy jest konsekwencją celowo zastosowanej strategii nadużywania przemocy przez siły porządkowe. Tym
sposobem powoduje się, że:
1) kryminalizowani są ludzie, którzy protestują przeciwko polityce obecnych władz,
2) działania policji stają się coraz bardziej agresywne, a wyroki sądowe surowe,
3) stawiane zarzuty są niewspółmierne do sytuacji, a często dotyczą osób zupełnie niewinnych.
Możemy wymienić liczne przypadki takich sytuacji np.:
1) Przed sądem w Warszawie zakończyło się postępowanie w sprawie Andrzeja Smosarskiego. W grudniu 2000 roku na
zaproszenie Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Andrzej Smosarski brał udział w manifestacji
tej grupy zawodowej na Trasie Łazienkowskiej. Po rozproszeniu manifestacji, gdy wraz z częścią osób znalazł się w
grupie manifestantów otoczonych pierścieniem policjantów, zauważył, że jedna z kobiet znajduje się w stanie wymagającym
pomocy medycznej. Mimo jego próśb, funkcjonariusze policji odmówili przepuszczenia kobiety w kierunku znajdujących się w
pobliżu karetek pogotowia. Wówczas grupa demonstrantów, wśród której był też Andrzej Smosarski, napierając przerwała
kordon policji, starając się pomóc chorej kobiecie. W rezultacie, wraz z inną osobą został oskarżony o naruszenie
nietykalności cielesnej funkcjonariusza policji poprzez kopnięcie go na wysokości klatki piersiowej, choć nic takiego
nie miało miejsca. Co szczególnie kuriozalne, w jego obecności policjanci uzgadniali nieprawdziwą wersję wypadków. Mimo
tego sąd pierwszej i drugiej instancji zasądził grzywnę w wysokości 3000 złotych (plus 800 złotych innych opłat) z zamianą
na 100 dni aresztu.
2) Agnieszka Wasieczko należy do grupy 11 osób zatrzymanych bezpośrednio po zamknięciu manifestacji, która odbyła się w
Warszawie dnia 16 maja 2005, w zw. z III Szczytem Rady Europy. Podobnie jak wszyscy demonstranci została zatrzymana przy
al. Solidarności 66, na wysokości Placu Bankowego. W drodze na komendę zatrzymani byli lżeni, obrażani i obrzucani
wyzwiskami przez policjantów, którzy nadal uchylali się od podania przyczyny i podstawy prawnej zatrzymania. Tuż po
przyjeździe na miejsce trafili do obszernego garażu na terenie komendy. Miejscem dalszych przesłuchań stał się ustawiony
w nim namiot polowy. Zarówno podczas wyprowadzania z więźniarki, jak i dalszych przesłuchań policjanci tłumili
jakiekolwiek próby oporu. Zatrzymani byli szarpani, popychani, bici, podduszani. Jednego z dowiezionych na komisariat
rzucili na stół, uderzając jego głową o blat i rozbijając powiekę. Wszyscy zostali przykuci do krzeseł za prawą rękę.
Zostali sfotografowani i pobrano od nich odciski palców. Podczas zatrzymania policja popełniła liczne nieprawidłowości,
mimo to sąd uznał je za zasadne. Agnieszka Wasieczko natomiast została oskarżona o to że kopiąc i uderzając rękami w
twarz naruszyła nietykalność cielesną policjanta , że w tym samym miejscu szarpiąc się i krzycząc masz przejebane chciała
zmusić policjantów do zaniechania czynności, wreszcie o to, że znieważyła funkcjonariusza policji używając słów
powszechnie używanych za obraźliwe . Grozi jej za to 3 lata pozbawienia wolności. Stanowczo zaprzecza, żeby podczas
zatrzymania któraś z tych okoliczności miała miejsce.
3) Organizatorzy planowanej na 26 stycznia 2005 demonstracji Komitetu Wolny Kaukaz przeciwko wizycie Władimira Putina w
Krakowie zawiadomili o proteście urząd miasta 24 stycznia. Urząd Miasta Krakowa odrzucił jednak zgłoszenie jako zbyt późne .
Mimo tego 26 stycznia do protestu doszło. Protest przebiegał spokojnie do czasu, gdy kilku funkcjonariuszy krzyknęło: tego
bierzemy! i rzuciło się na spokojnie trzymającego czeczeńską flagę demonstranta. Pozostali zebrani, zaskoczeni napaścią
funkcjonariuszy, postanowili trzymać i osłaniać wyrywanego i bitego demonstranta, co zakończyło się wleczeniem kilku osób
po śniegu, wykręcaniem rąk, ciosami w nogi i wyrywanymi włosami. Po wyciągnięciu jednego demonstranta policja po chwili
przerwy brutalnie atakowała w podobny sposób następne osoby. Zdaniem wielu uczestników protestu, a także obserwatorów
postronnych, w tym mediów, które zajęły w tej sprawie oficjalne stanowisko, agresywna postawa siły policji nie była
uzasadniona i stanowiła zapewne świadomy zabieg mający na celu kryminalizację organizatorów zgromadzenia oraz zmianę
wizerunku protestujących z pokojowych demonstrantów na groźnych zadymiarzy . Zebrani nie nawoływali do przemocy, wznosili
hasła, których treść nie obrażała nikogo. Policjanci pojedynczo zaznaczali, że protest dostał rozkaz rozejścia się.
Niemniej nikt z uczestników zgromadzenia nie słyszał wezwania do rozejścia się podanego przez policyjny megafon, czy
inny sposób uwiarygodniający sugestie pojedynczych policjantów z kordonu. Około godziny 17.00 protestujący usiłowali się
rozejść, nie było takiej możliwości. Na początku policja nie wypuszczała nikogo z kordonu nie informując o niczym. Około
godziny 17.30 zaczęto pojedyncze osoby wyprowadzać z kręgu do radiowozów i legitymować. Następnie puszczano je wolno.
Osoby nie posiadające dokumentów były od razu zatrzymywane. Cała sytuacja trwała do godziny 19:00, kiedy to ostatnie
zmarznięte i przemoczone osoby zostały puszczone wolno. Tego wieczora zatrzymano ponad 30 osób. Funkcjonariusze odmawiali
zatrzymanym możliwości napisania skargi na warunki zatrzymania, nie udzielali informacji o powodach zatrzymania, nie
udostępniali kopii protokołów zatrzymania. Podczas pobytu zatrzymanych, na komisariatach nastąpiło również podstawienie
nowych funkcjonariuszy, których oficjalnie wpisano w protokół jako zatrzymujących, choć to wcale nie oni dokonywali
zatrzymań. Przynajmniej dwóm spośród zatrzymanych utrudniano dostępu do lekarza. Oprócz tego zatrzymanych poddano operacji
fotografowania bez uprzedniego przedstawienia zarzutów, co jest w oczywisty sposób niezgodne z prawem. Osoby, które
wyrażały choćby minimalną niezgodę, były siłą wleczone do zdjęcia. Nie wszystkim z zatrzymanych osób zaproponowano ciepły
posiłek, osoby, które chciały dostać posiłek wegetariański otrzymały kilka kromek chleba. Niektórzy z zatrzymanych przez
cały okres pobytu na komisariatach otrzymali jedynie poranną herbatę, mimo, że były przemoczone i przemarznięte od
wleczenia po kałużach i śniegu podczas interwencji. Dwie godziny po opuszczeniu komisariatu, jednej z zatrzymanych
uczestniczek demonstracji przydarzyła się seria omdleń, została przewieziona na pogotowie, gdzie lekarze orzekli
wycieńczenie organizmu spowodowane wygłodzeniem oraz stresem. Początkowo policja postawiła zarzuty 33 osobom, ale się
z nich wycofano. Przed sądem ma zostać postawionych ostatecznie 6 aktywistów: Iwona Bojarczuk, oskarżona o odpychanie
rąk i szarpanie funkcjonariusza; Jan Sawicz, oskarżony o odpychanie rąk funkcjonariusza; Marek Kurzyniec, oskarżony o
wymachowanie rękami i szarpanie się z funkcjonariuszem; Monika Gilowska, oskarżona o wymachiwanie rękami przed
funkcjonariuszem; Grzegorz Sobieszka, oskarżony o wymachiwanie rękami i nogami, zapieranie się nogami o radiowóz celem
zmuszenia funkcjonariusza do zaniechania czynności służbowych, kopnięcie funkcjonariusza w głowę, za znieważenie
słowami uważanymi za wulgarne funkcjonariusza; Karolina Wiśniewska, oskarżona o posiadanie wbrew przepisom środków
odurzających.
4) 26 listopada 2004 roku na Starym Rynku w Poznaniu spotkali się rowerzyści by wziąć udział w tzw. masie krytycznej. O
godzinie 18. podjechało kilka samochodów, z których wyskoczyli młodzi funkcjonariusze by poddać rutynowej kontroli
rowerzystów. Spisano cyklistów, ale demonstracja ruszyła. Demonstranci nie zostali w żaden sposób poinformowani, że
demonstracja jest np. nielegalna, czy zdelegalizowana. Na wysokości Placu Wolności policyjne samochody swobodnie mijają
rowerzystów i zajeżdżają drogę. Policjanci bez pardonu zrzucają ludzi z rowerów. Zatrzymani traktowani są źle. Rzuca się
nimi na maski samochodów i na otaczający Plac Wolności płot. Ubliża się im, szarpie, kopie, szykanuje i poniża.
Prowokacja jest wpisana w scenariusz interwencji. Oficer grozi zatrzymanym nie tylko werbalnie, młodzi policjanci idą
za przykładem. Padają słowa gnoju łapy na płot i nogi szeroko rozstawione, bo zaraz dostaniesz wpierdol . Każda
wypowiedz, każdy ruch kończy się groźbą oskarżania o utrudniania czynności policji. W krótkim czasie wzdłuż płotu
stoi kilkadziesiąt osób z rozstawiono szeroko nogami i rękoma na płocie. Policjanci nie reagują na powoływania się
na prawa w tym między innymi ustawę o policji. W takich okolicznościach nikt nie przyjmuje mandatów i wszyscy zostają
zatrzymani. Na komisariacie ciąg dalszy szykan i poniżania, choć już nie z takim rozmachem. O 20.30 wszyscy poza jednym
demonstrantem, któremu postawiono zarzuty, są wolni i oczekują na sprawy w sądzie grodzkim. Sławomir Kmiotek zostaje
zatrzymany pod zarzutem groźby karalnej, tylko dlatego, że wypomniał interweniującym funkcjonariuszom, że stosują środki
nieadekwatne do sytuacji. Na komisariacie w obecności obwinionego policjanci uzgadniają zeznania.
We wszystkich tych przypadkach kluczowe znaczenie ma fakt, że interweniujące siły porządkowe nie respektują swobody do
zgromadzenia i wolności wypowiedzi. Opinia publiczna nie zawsze jest informowana o represyjnych metodach działań
policyjnych. Same media niekiedy ulegają iluzji państwa prawa i dają wiarę tłumaczeniom rzeczników policji i prokuratury.
Tymczasem z roku na rok stajemy się coraz bliżsi systemowi autorytarnemu, gdzie standardy demokratyczne wyznaczają
funkcjonariusze policji i urzędnicy państwowej administracji. Pod pozorem zagrożenia przestępczością i terroryzmem
próbuje się przeforsować rozwiązania prawne, które z całą bezwzględnością zostaną wykorzystane przeciwko antysystemowej
opozycji politycznej.
Federacja Anarchistyczna
Anarchistyczny Czarny Krzyż
|