NOWE ZMIANY W KODEKSIE PRACY CZYLI DIALOG JEST NIEMOŻLIWY
Rozpisali się nasi najemni intelektualiści na temat rewolucyjnej zmiany w kodeksie pracy, w samych
superlatywach wywodzą się nad kolejnym krokiem ku dyktaturze burżuazji, złamaniem oporu robotników, wyrwania się z
tyrani związków zawodowych... Bez wątpienia propozycja Komisji Kodyfikacji Prawa Pracy jest rewolucyjna, jest rewolucyjna
jak prywatyzacja, jest to rewolucja neoliberalna. I nie ma nic wspólnego z 'cywilizowaniem dialogu'.
Zdaje się, że prawo pracy powstało, by chronić pracowników, a nie pracodawców, których uprzywilejowaną pozycję dostrzeżono.
To oni są właścicielami i tymi, którzy mogą dyktować warunki, jak im się podoba, zwalniać kogo chcą , zatrudniać kogo chcą
i na takich warunkach jakich chcą, pozornie wolny robotnik może się na to zgodzić lub nie, wiadomo jednak, że bez zaplecza
jest to wybór często między pracą za nędze grosze, w nędznych warunkach albo śmiercią z głodu, osunięciem się w nędzę.
Toteż w gruncie rzeczy nie ma wyboru, podczas negocjacji nie posiada żadnej siły... Podobnie w przypadku zatrudnionych,
strajk, sabotaż, były sposobem walki pracowników w przypadku nierównego układu sił. I raczej miały wywierać presję, a nie
być zaproszeniem do pogawędki przy herbatce. Klasa robotnicza nauczyła się przez stulecia walki, że sprzeczność interesów
między pracownikiem a pracodawcą uniemożliwia wszelki dialog. Toteż bełkot wysokonakładowych gazet, ma tylko maskować to,
że nowe zmiany w kodeksie pracy są uderzeniem w pracowników, odebraniem im tego, co udało im się wywalczyć, są
uprzywilejowaniem pracodawcy, który nawet bez żadnego prawa, na mocy samego miejsca ,jakie zajmuje w strukturze
systemu kapitalistycznego, jest uprzywilejowany.
Propozycja Komisji Kodyfikacji Prawa Pracy ma między innymi zwalniać pracodawców z części opłat za pracownika, nie będzie
się też liczyć szkoła do stażu, wydłużenie urlopu wiąże się z włączeniem sobót... Zmiany mają jednak przede wszystkim
utrudnić strajk pracownikom, umożliwić zwalnianie strajkujących, oraz walkę o swoje prawa. Strajk w każdej chwili będzie
mógł zostać uznany za nielegalny, o czym ma decydować sąd, a osoby biorące w nim udział wywalone na bruk. Radosław Skowron
w Rzeczpospolitej pisze wprost: "Lokaut to metoda likwidowania tego rodzaju sporów, oznaczająca powstrzymanie się
pracodawcy od dostarczania załodze pracy. Jego istotą jest wywarcie presji ekonomicznej (odmowa wypłaty wynagrodzenia,
pozbawienie świadczeń socjalnych) i psychologicznej (demonstracja siły) na pracownikach, by zmusić ich do zaakceptowania
stanowiska pracodawcy." Nic dodać nic ująć. Cywilizowany dialog jak się patrzy: jeśli się nie słuchasz pracodawcy - won!
Przy takim bezrobociu nietrudno o nowego pracownika.
To jeszcze nie koniec 'wyrównywania szans'. Otóż kolejną niesprawiedliwością, jest to, że pracownik może pozwać
pracodawcędo sądu, gdy ten nie przestrzega kodeksu pracy, dlatego pozwy do sadów pracy będą płatne, czyli osoba,
której pracodawca nie wypłaca pensji ,będzie musiała zapłacić, by się sądownie ubiegać o swoje. W jakiej sytuacji
stawia to pracownika ,raczej nie trzeba mówić. Uprzywilejowanej, że jasna cholera. Trudniej też ma być z zakładaniem
związków zawodowych, nie starczą już 3-7-osobowy komitet założycielski oraz 10 członków. Ma to regulować ilość ogólnie
zatrudnionych. Pracownicy będą musieli werbować znacznie większą ilość pracowników, co przy znanych powszechnie
restrykcjach za przynależność związkową, nie jest takie proste. Pozostaje w tej sytuacji rozwijać komisje środowiskowe
oraz stosować akcję bezpośrednią.
Trzeba porzucić złudzenia pokojowego dialogu miedzy pracodawcą a pracownikiem, możliwości kulturalnego rozwiązywania
sporów. Zbliża się ponownie XIX wiek w świecie pracy, i tą XIX wieczną naukę trzeba sobie przypomnieć.
Prawo faworyzuje pracodawców, ale istnieje inne prawo, do którego legalność i nielegalność się nie stosuje...
Nasze prawo - mas pracujących. Trzeba przypomnieć sobie, że kompromis jest przegraną, i że nasza droga wiedze do
zniesienia pracy najemnej, nierówności nie w prawie, ale nierówności rzeczywistej.
|